28
Śr, Paź

Boże Narodzenie u ostródzkich Mazurów. Jak świętowano sto lat temu?

Historia
Typography

Świętując Boże Narodzenie przyzwyczajeni jesteśmy do naszych tradycyjnych zwyczajów i obrządków bez których nie wyobrażamy sobie świąt. Czasem wydaje nam się, że nasz sposób obchodzenia świąt jest najlepszy i jedyny właściwy. Tymczasem nawet tu u nas, na Mazurach święta nie wyglądają tak samo. Mamy przecież dziś wielką mieszankę kultur, wyznań i narodowości. Zupełnie inaczej święta te wyglądały także w przeszłości.

Na to jak świętowano „Gody”, bo tak na Mazurach nazywano Boże Narodzenie, ogromny wpływ miał przede wszystkim luteranizm, a więc wyznanie, które dominowało na tych ziemiach przez ponad 400 lat. Nie bez znaczenia jest również wpływ kultury niemieckiej, która była powszechna na terenie dawnych Prus Wschodnich. Zupełnie inaczej wyglądały też święta na wsi, pełne ludowych zabobonów oraz tradycji wywodzących się z polskiego (mazurskiego) kręgu kulturowego. Inaczej wśród mieszczan, gdzie mieszkali przede wszystkim Niemcy.

W pierwszej kolejności trzeba powiedzieć, że w tradycji luterańskiej od zawsze ważną częścią przygotowania do świąt był adwent. Okres ten jest niezwykle ważny dla ewangelików. Myli się jednak ten, kto spodziewa się, że mazurzy chodzili na roraty. Zwyczaj ten jest bowiem w luteranizmie nieznany. Zamiast tego na przykład odbywają się w tygodniu wieczorne adwentowe nabożeństwa czy adwentowe spotkania z poczęstunkiem i wspólnym śpiewem. Nie jest to jednak w żadnym wypadku czas śpiewania kolęd, a pięknych pieśni adwentowych, jak na przykład „Córko Syjońska” („Tochter Zion, freude dich” słowa: ks. Friedrich Ranke, mel. Georg F. Handel) czy „Podnieście się wy wierzchy bram” („Macht hoch die Tur” słowa: ks. Georg Weissel) To również z niemieckiej tradycji ewangelickiej wywodzą się radosne i kolorowe adwentowe jarmarki, na których zaopatrzyć można się w prezenty i skosztować smacznych smakołyków. Dziś po latach zwyczaj ten na nowo wraca do mazurskich i polskich miast.

Ważną tradycją wywodzącą się z luteranizmu są również wieńce adwentowe. Na Mazurach wianek z iglastych gałązek wieszano wpierw pod sufitem. Co niedzielę umieszczano na nim kolejne świece oraz wstążki: czerwoną, żółtą, srebrną i złotą. Z czasem przyjął się znany współcześnie zwyczaj wieńców stawianych na stołach czy kościelnych ołtarzach. Wprowadził go ks. Johann Wichern, duchowny luterański, który w 1839r. przygotował taki wieniec dla podopiecznych sierocińca, który prowadził w Hamburgu. Paliły się na nim 24 świece odmierzające czas adwentowego oczekiwania. Z czasem zredukowano ilość świec do czterech, symbolizujących kolejne niedziele. Zwyczaj ten dotarł nie tylko w różne części Niemiec ale został rozpowszechniony w wielu Kościołach Ewangelickich na świecie, a dziś staje się popularny także w innych Kościołach Chrześcijańskich. 

Znaną i praktykowaną tradycją były także kalendarze adwentowe. Choć pierwsze drukowane ich wersje pochodzą z końca XIXw. to tradycja mówi, że pierwszy został stworzony przez ks. dra Marcina Lutra. Miał on przygotować taki kalendarz dla swoich dzieci. Na każdy dzień czekał na nie prezent i werset biblijny.

Zupełnie inaczej wyglądała też wigilia. Podobnie jak dziś w wielu krajach, nie uważano jej na Mazurach za dzień świąteczny. Nie miał on również wielu akcentów kościelnych. Nie obowiązywał w ten dzień post, w bogatych domach spożywano bowiem gęś i kiełbasę. Nie znano zwyczaju dzielenia się opłatkiem. Na wsiach stawiano snopy zboża w czterech kątach izby. Choinkę jako zwyczaj, który przywędrował z Niemiec, zaczęto ubierać dopiero około 1910 roku. Pod choinką najczęściej stawiano talerze pełne jabłek, pierników, orzechów i cukierków. W wigilijny wieczór, dzieci wykąpane i gotowe do spania nasłuchiwały dzwoneczków i tupania. Gdy je usłyszały musiały zmówić modlitwę i iść spać. Rano mogły cieszyć się słodkimi prezentami. W bogatszych domach były to też elementy garderoby czy nawet zabawki. W zależności od lokalnej tradycji prezentów nie przynosił wcale Mikołaj, a dzieciątko Jezus.

Mazurzy nie znali też zwyczaju pasterki. Także dziś ewangelicy spotykają się raczej na popołudniowych nabożeństwach wigilijnych niż na pasterkach. Inaczej było jednak w dawnych czasach. Najbardziej znaną mazurską tradycją była bowiem Jutrznia na Gody. Jak sama nazwa wskazuje spotykano się przed wschodem słońca w Boże Narodzenie. Jutrznie były religijnymi spektaklami, które odprawiano w kościołach i szkołach. Przygotowania do niej zaczynały się długo przed świętami, a brały w niej udział wszystkie dzieci z danej miejscowości, reżyserami byli zaś nauczyciele lub duchowni. Podczas jutrzni odtwarzano sceny z narodzin Jezusa Chrystusa.

Najczęściej już od godziny 4 w kościołach biły dzwony ogłaszające rozpoczynającą się modlitwę. O 5 rano wierni zbierali się w miejscu przedstawienia. Dzieci w pięknych strojach odgrywały sceny, a lud wraz z chórem śpiewał kolędy. Jutrznia była na wskroś polską, mazurską tradycją, którą władze niemieckie próbowały w miarę postępującej germanizacji wytępić. Nie mniej jednak zdążało się, że wystawiano ją nawet po 1945r. Najbardziej znaną jutrznią jest ta spisana na początku XXw. przez Karola Małłka. Dzięki zaś wydawnictwu „Retman” z Dąbrówna mamy dostępną jutrznię spisaną przez Wilhelma Roschkowskiego w Ostródzie.

Od ubiegłego roku tradycja Jutrzni na Gody na nowo ożywa. Stała się ona częścią obchodów Bożego Narodzenia w ostródzkiej parafii ewangelickiej. Jej elementy wplecione są w wigilijne nabożeństwo.

W Boże Narodzenie uczęszczano do kościoła na świąteczne nabożeństwa. Gospodarze brali ze sobą zboże różnego gatunku, wierząc, że to zwiększy przyszłoroczne plony. Pierwszy dzień świąt spędzano w gronie rodzinnym ciesząc się specjałami kuchni i śpiewano kolędy. W drugi dzień świąt najczęściej odwiedzano krewnych. Po świętach zaś domostwa odwiedzali kolędnicy, którzy zbierali jedzenie i pieniądze na huczna zabawę dla całej wsi. Zwano ich „rogale” od ciastek, którymi najczęściej ich obdarzano.

Na Mazurach znano również zwyczaj „dwunastnicy”. Był to czas między jutrznią a świętem Epifanii (trzech Króli). Był to czas przygotowania do dobrego wejścia w Nowy Rok. Regulowano zaległości, spłacano długi. Obserwowano też pogodę bo ta miała odpowiadać pogodzie w kolejne miesiące przyszłego roku.

Jeśli macie Państwo ochotę przekonać się jak wygląda namiastka mazurskiej jutrzni zapraszamy na wigilijne nabożeństwo o g.16.00 do kaplicy przy ul. Olsztyńskiej 1. W Boże Narodzenie zaś na g. 10.00.

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS
zgoda
Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Możesz samodzielnie decydować o tym czy, jakie i przez jakie witryny pliki cookie mogą być zamieszczana na Twoim urządzeniu. Przeczytaj: jak wyłączyć pliki cookie. Szczgółowe informacje na temat wykorzystania plików cookie znajdziesz w Polityce Cookie.